Wywiad z Dawidem Ogrodnikiem

Kultura

 Fot: Jarosław Praszkiewicz/Off Camera

 

Dawid Ogrodnik -  jeden z najbardziej utalentowanych aktorów młodego pokolenia; zagrał w obsypanej nagrodami "Ostatniej rodzinie", Oskarowej "Idzie", "Chce się żyć" czy "Jesteś Bogiem". Rozmawiamy między innymi o procesie tworzenia, podejściu artysty do sztuki, czy różnicy między kinem a teatrem.

Wywiad został przeprowadzony podczas Festiwalu Netia Off Camera.

 

Mateusz: Co jest dla ciebie ważniejsze w procesie tworzenia - serce czy głowa? Przez serce rozumiem, to co czujesz w sobie, co chcesz pokazać na zewnątrz, a przez głowę - warsztat, aspekty techniczne etc.

Dawid: Ani jedno ani drugie, najbardziej interesujący jest sam proces tworzenia. Serce i głowa są niejako połączone, więc nie zastanawiam się w ogóle nad tym, tylko staram się czegoś doświadczyć, aby móc to przekazać dalej. A ponieważ nie mam tego doświadczenia, to muszę się do niego zbliżyć - poprzez lektury, czy spotkania z psychologami. I dzięki temu mogę rozpoznać strukturę, dlaczego tak się stało. Gdybym miał grać mordercę, to przecież nie zabije kogoś, żeby sprawdzić jak on się czuje, mogę się zastanawiać jak taki ktoś postrzega poczucie wolności i gdzie mogę przesunąć tą granicę.

Mateusz: Czyli powinno się ten proces przepuścić jak najbardziej przez siebie?

Dawid: Zawsze, to jest tylko wtedy interesujące, bo co mi z tego jeśli nabędę wiedzę na jakiś temat, a nie będę umiał jej spożytkować w filmie? Wtedy nikt by mnie nie zatrudnił.

Mateusz: Mówiłeś na Miasteczku Filmowym, że są aktorzy, którzy potrafią z miejsca wejść w daną rolę. Są na to jakieś specjalne techniki, czy to już raczej kwestia doświadczenia?

Dawid: Być może jest to jakaś technika, ja mam inne podejście, nie wiem jak oni to robią, czy to jest kwestia techniki czy doświadczenia. Ja tak nie umiem, ja tak nie potrafię. W momencie, kiedy zaczynam czuć, że w filmie się czegoś nauczyłem; wiem jak zareagować albo wiem, że coś się sprawdza, np. w pracy z kamerą, to po prostu przestaje to robić. Z racji tego, że nie taki rodzaj sztuki mnie interesuje i kiedy już się nauczę kina, to przestanę je uprawiać.

Mateusz: To mądre co mówisz, że kina nie da się nauczyć, tylko to jest jednak taki proces, który nie ma końca, którego cały czas się uczysz.

Dawid: No nie ma, trochę wyznaję zasadę filmu, jako dokumentu, co za tym idzie - chodzi o to aby ktoś podglądał moje życie, a nie mówił jak mam żyć, to jest ta różnica. Pracując nad rolą, jestem też twórcą tego filmu, moja praca nie polega tylko na tym, że mam zbudować swoją postać. Dzięki swojej postaci mam zbudować film, dlatego jestem aktorem, który ingeruje w to co reżyser mówi, kłócę się, sprzeciwiam, mówię: "ja tego tak nie zrobię" etc. Stawiam barierę, jeśli ktoś nie umie z kimś takim pracować, to ze mną nie popracuje. Oczywiście zawsze istnieje szansa, że ktoś mnie przekona, jeżeli da mi argumenty, takie a nie inne - bo ja nie jestem nieomylny - to wtedy to zrobię, tylko trzeba mieć cały czas świadomość tego, że aktor to jest żywa istota.

Mateusz: W takim razie, czy artysta musi być despotą na planie? Artysta zawsze musi być stale niezadowolony? Nawiązuje do wywiadu z Janem Nowickim, w którym powiedział on, że artysta musi być wiecznie niezadowolony żeby zrobić coś wartościowego.

Dawid: Nie, artysta nie musi być despotą, ale jeśli poświęcasz czemuś rok życia, a ktoś przychodzi na plan mówiąc “to nie tak, to nie tak” i zaczyna się mądrzyć, to musisz mu coś powiedzieć, ustalić pewne znaczenia. Nie chodzi tutaj o to, aby być despotą, albo być takim lub innym, chodzi o to aby umieć wyrażać swoje zdanie. Reżyser, który chce zadowolić cały plan i być dobry dla wszystkich, nie zrobi dobrego filmu. Jeżeli wiesz, że masz racje to musisz kogoś opierdolić - robisz scenę 3 godziny, pracujesz nad nią a potem się okazuje, że musisz zrobić ją jeszcze raz, bo ubrali cię w złe rzeczy i scena się nie zmontuje. I kto jest za to odpowiedzialny? Nie tylko tracimy czas, tracimy to co wypracowaliśmy, tracimy energię - jesteśmy tylko ludźmi. Robisz film po to, żeby przez przypadek zarejestrować jakąś chwilę, jakąś prawdę na temat rzeczywistości, a tu nagle ktoś ci przychodzi i mówi, że musisz szukać jeszcze raz tej prawdy. To jest dramat.

Mateusz: To czy miałeś tak, że nie mogłeś kompletnie dojść do porozumienia z reżyserem co do wizji i musiałeś tą sytuację jakoś wyjaśnić?

Dawid: Miałem, ale różnie to bywa, zależy co widzi reżyser i dlaczego ta wizja się rozmywa. Jeżeli rozmywa się nie z jego winy, ale relacji np. mojej z aktorem, z którym gram, albo sceny której ktoś nie chce zagrać, to patrzę czy reżyser to widzi. Jeżeli mi mówi, że widzi co się dzieje, to wtedy z nim rozmawiam na ten temat. Ale jeżeli nie widzi i chce zrobić scenę - to mimo tego że wiem, że nie jest to najlepsze dla filmu - to robię to. Bo to reżyser odpowiada, za to co proponuje widzowi. Jeżeli on tego nie widzi, a ja go nie mogę przekonać, to znaczy, że po prostu tego nie widzi, a to jego wrażliwość jest prezentowana w filmie.

Mateusz: Niby tak, ale wszyscy jesteście współtwórcami. Masz czasem wrażenie że jak on tego nie zauważy to pójdzie źle i obciąży również ciebie?

Dawid: Ja to mówię, podejmuje walkę, czasami cię ktoś wspiera np. operator, ale jeżeli dochodzisz do momentu, kiedy po prostu nie da się, to wtedy wchodzą już inne argumenty - producenci, kasa etc. Ale Ty, w tym co masz zaproponowane, robisz jak najlepszy wariant, bo jesteś w jakiejś tam maszynie, ktoś wykłada za to grubą kasę. I ja mogę sobie tak mówić, ale z drugiej gdyby ktoś przyszedł i powiedział mi "Masz to zrobić, bo ci za to płacę" to pewnie bym się strasznie wkurwił, ale bym to zrobił, taka jest prawda.

Mateusz: Kino to chyba taka dziedzina, w której najbardziej przenika się sztuka z pieniędzmi.

Dawid: Dlatego to lubię, czujesz taką pozytywną presję, że to jest po coś, że to jest ważne, że ktoś się postarał żeby zebrać te 4-5 baniek, żeby ta historia miała sens. I robisz wszystko, aby tą historię uwiarygodnić, bo ktoś uwierzył w to, że ty to zrobisz. To jest świetne uczucie, mnie ono nie paraliżuje.

Mateusz: Czy to dlatego wolisz film od teatru?

Dawid: Zdecydowanie dlatego, film uczy pewnej kultury, uczy pewnego szacunku do czasu, przede wszystkim do czasu. Jeżeli ja przychodzę do teatru i reżyser rozmawia z aktorką, która mówi mu że ona teraz tego nie czuje i ona tego nie zagra, to ja otwieram oczy ze zdumienia i nie wiem nagle gdzie ja jestem. To jest jakieś pomylenie realiów i zasad, dla mnie który jestem nauczony czegoś zupełnie innego. Jak ktoś mi mówi: "masz w tym czasie - dwudziestego siódmego - popełnić samobójstwo” i masz być gotowy na to dwudziestego siódmego o godzinie 8 rano, ponieważ zdjęcia się zaczynają o 5, przeważnie pierwszy klaps pada 9:30-10. I o 10 masz grać, że jest 22 w nocy, popełniasz samobójstwo i nikogo to nie obchodzi, że jest 10 rano. Ty masz być gotowy i koniec. Potem wracasz do teatru i oglądasz 45min debaty reżysera z aktorką, której się nie chce grać bo jest zmęczona, a na to reżyser się pyta czy skoczyć ci do apteki po tabletki przeciwbólowe. No to nie zawracajmy sobie głowy, tak spędzasz 3 miesiące i nic z tego nie wynika.

Mateusz: To takie kółko wzajemnej adoracji?

Dawid: Niestety trochę tak, ludzie którzy zbyt długo przebywają ze sobą tracą taką świeżość, świeżość reakcji, intuicji i dają sobie przyzwolenie na to, że się znają.

Mateusz: Ładnie to ująłeś, w którymś z wywiadów, że trzeba się najpierw spalić aby móc potem świecić.

Dawid: Tak jest, bo nie znajdziesz niczego jak nie będziesz szukał, jeśli się na tyle wstydzisz. Jeżeli masz zagrać atak padaczki czy czegokolwiek, to musisz się rzucić i zaryzykować. Nawet jeżeli się zbłaźnisz, jeżeli to nie wyjdzie od razu, to tylko dzięki temu możesz coś odnaleźć, możesz zobaczyć "aha, to nie jest to, ale tamto było dobre" i potem zrobić to drugi, dziesiąty i piętnasty raz, aż za trzydziestym wyjdzie. Przecież nikt mnie nie nauczył jak moja postać w "Chce się żyć" ma się poruszać po podłodze, to ja sam sobie stawiałem kamerę i nagrywałem "O, to jeszcze trzeba poprawić" reżyser też mówił, że to trwa za długo, trzeba to przyspieszyć, więc szukałem jak to przyspieszyć, jak to zrobić.

Mateusz: Metodą prób i błędów.

Dawid: Dokładnie.

Mateusz: A jeśli chodzi o sam proces tworzenia, daj znać jeśli za bardzo pójdę w nadinterpretację - czy artysta tworząc oddaje kawałek swojej duszy, dlatego potrzebuje czegoś co pozwoli mu ją stale zregenerować jak np. miłość i nawiązując trochę do Tomka Beksinskiego, czy nie jest tak, że on tak bardzo zaangażował się w swój proces tworzenia, że nie miał czegoś co pozwoliłoby mu się zregenerować, odpocząć od tego?

Dawid: Myślę, że Tomek na to tak nie patrzył, był wielkim pasjonatą, robił to był w tym dobry i miał do tego dystans. Myślał pewnie, że każdy głupi mógłby to robić, pójść do radia, pogadać i wrócić do domu. Oczywiście tak nie było, bo miał ogromną wiedzę, pasję i tak dalej. Ale jeżeli nie masz w życiu miłości, to bardzo trudno zbudować sobie taką rzeczywistość, w której poprzez tą samotność będziesz w pełni szczęśliwy. Każda seksualność kiedyś przemija i nie będzie to już taki duży bodziec do tego, żeby tą rzeczywistość przeżywać w stosunku do kobiety, ale być może otworzą się inne drzwi, inne perspektywy patrzenia. Też teraz jestem w takim etapie, że zaczynam przewartościowywać wiele rzeczy, bo zaczynam zupełnie inaczej czuć, postrzegać rzeczywistość i samemu mnie to ciekawi czy tak wszyscy mają, czy tylko mi tak się to układa. Do pewnego momentu widziałem coś tak a teraz jakby zupełnie inaczej, otwierają mi się inne drzwi na postrzeganie rzeczywistości, a reszta wydaje się zaledwie wspomnieniem chłopca, który miał dzieciństwo i był nastolatkiem.

Mateusz: Powiedziałeś niedawno, że ten głos innych osób, nie ma na ciebie aż tak dużego wpływu w procesie tworzenia, bo jednak będąc aktorem stale mierzymy się z opiniami innych, czy to rodziny, opinii publicznej, reżysera i chyba nie da się na początku być na to całkowicie niewrażliwym. Czy u Ciebie to poszło wraz z kolejnymi filmami, czy był jakiś konkretny moment?

Dawid: To się narodziło w szkole tutaj w Krakowie - z panią Małgorzatą Krzysztofik-Hajewską czy Romanem Gancarczykiem, zawsze rozpatrywaliśmy scenę, w kontekście całości, głębi tematu który jest do zagrania. Nigdy nie postrzegałem tego zawodu egocentrycznie, profitowo w stylu "co ja z tego będę miał", zawsze chciałem jak najwierniej oddać uczucia, myśli bohaterów i to mi zostało. Akurat jestem w tej dobrej sytuacji, że ktoś dosyć często doceniał moją pracę i wręczał mi te nagrody, to było bardzo fajne. Ale potem pomyślałem “dlaczego ja ten zawód jeszcze uprawiam”, jeżeli mam wszystkie polskie nagrody, które można było zdobyć. Zdałem sobie sprawę, że nie robię tego dla nagród, spełnienia czyichś oczekiwań czy żeby rodzice byli ze mnie dumni. Bo kiedy to wszystko już się wydarzyło - rodzice powiedzieli, że są ze mnie dumni, ktoś na kim mi zależało mnie docenił, film zdobył jakieś tam laury czy Oscara -  po tym wszystkim zadałem sobie pytanie, czemu ja to jeszcze robię? I pomyślałem, że robię to dla spotkań, aby przeżyć coś fajnego i kiedy nie przeżywam tego, z kimś kto jest starszy ode mnie, to jest mi zwyczajnie przykro, że ktoś np. rywalizuje. Bo to o rywalizację głównie chodzi, a ja chciałbym się po prostu fajnie pospotykać z ludźmi i zrobić zajebiste kino.

Mateusz:  W takim razie, jak myślisz co wpływa na to, że aktor a przynajmniej większość kończy szkołę, uczy się o sztuce, o tym jak ją uprawiać, a potem w pewnym momencie wyczerpuje im się motywacja, nie ma tej chęci tworzenia...

Dawid: Bo ludzie nie są ciekawi, tzn. są ale bardzo mało jest takich osób, to jest paralela życia, że ludzie się do pewnego momentu rozwijają, a potem już tylko “byle to jakoś szło”. Ktoś się mnie pyta na zajęciach - jak to zagrać, co ja wtedy czuję etc. Mi nikt tego na studiach nie mówił, szedłem do księgarni, kupiłem książkę "Definicja strachu" co się wiąże z tym, jakie emocje, jakie zachowania i kombinowałem, szukałem. To nie jest tak, że ktoś ci powie "Tak to będzie wyglądać". Nie. Szkoła aktorska nie uczy tego jak masz grać, ona może cię nauczyć samodyscypliny, tego że ktoś oczekuje od Ciebie permanentnie cały czas, ale niestety są to studia bardzo indywidualne, nikt ci nie powie "idź i kurwa ćwicz".

Mateusz: Ale w sumie tak ze wszystkim jest.

Dawid: Jeżeli chcesz być zajebisty, to musisz szukać. Jest tylu filozofów, jest tyle książek. Ja mam ten plus, że mnie bestsellerystyka w późnym wieku zaczęła interesować,  książki opowiadające jakieś historie dopiero teraz jakby mnie ciekawią, ale wcześniej interesowały mnie typowo pozycje z filozofii, psychologii - o Jungu, Freudzie i wielu innych.

Mateusz: Właśnie filozofia jest dobra, bo mimo że filozofia nie daje ci odpowiedzi na żadno z pytań, ale też ci udowadania wiele błędnych twierdzeń - kiedy ty jesteś w błędzie albo ktos inny jest w błędzie. I to jest chyba dla zawodu aktora, dość ważne.

Dawid: Może.

Mateusz: W ogóle zaczynałeś na początku jako muzyk, uczyłeś się grać na instrumencie, czy to ci jakoś pomogło? I idąc dalej tym tropem, myślisz że artyści z różnych dziedzin, mają różne poziomy wrażliwości?

Dawid: No jasne, że tak. Co człowiek to masz inną wrażliwość. Pierwsze neurony w mózgu zamykają się w wieku 4 lat, a kolejne w wieku 14 i jeżeli w mózgu nie doszło do jakichś zjawisk, to już tego nie odwrócisz, nie uwrażliwisz się na pewne dziedziny. I tu jest tak samo, ja miałem okazję od 7 roku życia grania muzyki i to na pewno na mnie wpłynęło. Kiedy rozmawiam z dziewczyną, to ja inaczej odbieram muzykę jazzową, a ona inaczej. Ja jej np. pokazuje co jest w tym fajnego, a ona po roku wsłuchiwania się mówi "Teraz rozumiem", ale trudno to komuś wytłumaczyć. Jeżeli gram z jakimś drugim muzykiem i mnie jakaś fraza jara, bo jest np. bardziej funkowy groove i wchodzimy w to razem, to masz z tego radość. Ale ktoś nie rozumie, że ciebie to bawi, że ciebie to śmieszy.

Mateusz: No tak, muzyki nie wytłumaczysz w słowach, jak w sumie każdej dziedziny sztuki.

Dawid: Aktorstwa też nie. Możesz komuś powiedzieć, że nauczysz się skal i nauczyć się improwizować, ale to jest gówno prawda. To jest tak jakby powiedzieć aktorowi,że jeżeli nauczy się słów, to nauczy się improwizować. Nie, do tego musisz być inteligentny, musisz być oczytany, musisz mieć przestrzeń w sobie żeby tworzyć, żeby to złożyć w coś ciekawego, inteligentnego, w strukturę, w słowa i na najwyższym poziomie po prostu stajesz się muzyką jak np. Miles Davis i paru innych mistrzów.

Mateusz: Sztuka to jest jedna z niewielu rzeczy, o której nie warto rozmawiać ale warto ją przeżywać...

Dawid: Absolutnie, ale też zobacz, parę dni temu byłem w domu Gaudiego w Barcelonie i miałem taką refleksję - facet robił coś całe życie, rozumiesz, całe życie. I teraz miliony to podziwiają. Oczywiście miał swoich majstrów, którzy mu w tym pomagali, ale samą wizję; jakby rozłożenia światła, jak pada, co on chce przez to przekazać, wymyślił sam i to była wizja, którą chciał przekazać światu. Nie wiedział, że to będzie przez kolejne lata oglądane, bo tu chodzi o pewną determinację, kunszt. Bez tego wysiłku nie jesteś w stanie osiągnąć mistrzostwa, musisz być oddany czemuś w sposób autentyczny dla ciebie samego.

Mateusz: Na ile trzeba się sztuce oddać, a na ile trzeba mieć tą granicę, aby się w tym nie zatracić? Jak powinien artysta znaleźć w sobie granicę i czy powinien ją znaleźć?

Dawid: Ciężko rozmawiać o granicy, jak się zatracisz to umrzesz i przestaniesz uprawiać ten zawód. Ale jeśli znajdziesz się na granicy i wiesz, że na niej jesteś, to możesz się przestraszyć i nie chcieć już do niej wracać. Dotykanie granicy zawsze ma swoje konsekwencję - to jest jak takie kupowanie rzeczy z metką, ma swoją cenę. Nie oderwiesz jej tak szybko, musisz z tą ceną chodzić.

Mateusz: Czy myślisz, że te role, które odgrywasz zostają w Tobie?  To znaczy, czy aktor musi w pewnym momencie wyrzucić z siebie te role/tożsamości aby się nie przesycić tym wszystkim?

Dawid: Jedno i drugie. Jeżeli dzisiaj zaczniesz jeść odwrotnie i będziesz to robił przez rok czasu, to po roku czasu, kiedy pójdziesz coś zjeść, nie chwycisz inaczej, tylko chwycisz dokładnie tak jak się przez ten rok czasu uczyłeś. Jeżeli będziesz próbował to potem odwrócić, to znowu będziesz się musiał nauczyć inaczej i będziesz się przez ten okres czasu mylił. Mózg jest taką gąbką, która jest bardzo lepka - zobacz ile jest historii na świecie; jest bardzo ciekawy dokument apropo Indonezji, gdzie ludzie mordowali tysiące komunistów, a teraz sobie tam żyją normalnie. I jeden facet mówi, że on nie ma żadnych problemów z tym, a jest facet, który nie może spać przez wiele lat, bo cały czas widzi to co robił. No i to zajebiście uświadamia, jak wiele zależy od tego, co ty sam myślisz - bo przecież obydwoje zrobili to samo.

Mateusz: Na koniec, Steven Spielbieg powiedział kiedyś, że serce nigdy nie krzyczy, serce zawsze szepcze. Czy zgodzisz się z tym?

Dawid: Dla mnie to jest tylko cytat, ale nie zgodze się - serce zarówno szepcze jak i krzyczy. W sprawach ważnych, krzyczy i masz wrażenie, że ci zaraz rozniesie klatkę piersiową, ale są sytuacje, że jeśli nie zatrzymasz się to nie usłyszysz, czego tak naprawdę potrzebujesz. 

 

Rozmowa trwała jeszcze chwilę po zakończeniu nagrania, dlatego nie ma takiej ostatecznej puenty. Dla mnie ten wywiad, był przede wszystkim wartościowym spojrzeniem na sztukę i proces tworzenia. Jak łatwo zauważyć, moje spostrzeżenia i pytania są często dosyć naiwne, ale czasami to właśnie prostymi pytaniami, można dojść do ważnych odpowiedzi. Taka rozmowa, była dobrą okazją do refleksji i mam nadzieję, że kogoś również skłoni to do przemyśleń. Albo wręcz przeciwnie - do działania. 

Rozmowę przeprowadził Mateusz Słowik 

 

Drukuj
0 Komentarze
}

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Przeczytaj rowzniez

  • Kultura
Wielkimi krokami zbliża się jeden z najbardziej wyczekiwanych letnich festiwali w Polsce. 4 sierpnia Katowice zostaną, jak co roku, sercem muzyki alternatywnej. Co tym razem oferuje nam OFF Festiwal?
Na 12. edycji OFF Festivalu w Dolinie Trzech Stawów pojawią się m.in. PJ Harvey, Feist, Swans, Shellac, Talib Kweli Live, Beak>, The Black Madonna i Jessy Lanza, a Polskę reprezentować będą m.in.
Wywiad z Ablem Korzeniowskim podczas Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie.
Wywiad z Bartłomiejem Topą zrealizowany podczas Netia Off Camera.
  • Kultura
Wywiad z Janem Matuszyńskim, reżyserem "Ostatniej Rodziny" w ramach festiwalu Netia Off Camera
  • Kultura
Podsumowanie festiwalowych aktywności podczas Netia Off Camera!
  • Impreza
Przedstawiamy pełny line-up Drive Stage - sceny dzikiej, roztańczonej i wolnej z rozbrajającymi zespołami z różnych zakątków świata!