Wywiad z Janem Matuszyńskim.

Kultura

fot: Leszek Zych/Polityka

Wywiad z Janem Matuszyńskim, reżyserem "Ostatniej Rodziny" - zdobywcą Złotych Lwów w Gdyni, Nagrody Głównej Netia Off Camera w Krakowie, Nagrody Publiczności oraz wielu innych. Absolwent reżyserii na Wydziale Radia i Telewizji UŚ w Katowicach.

Wywiad został przeprowadzony w trakcie festiwalu Netia Off Camera.

 

Mateusz Słowik: Twój debiut był jednym z najlepszych filmów tego roku, jakie masz podejście do tego co zostało stworzone? Uważasz tę produkcję, za jedną z lepszych jaka mogła ci się udać, czy jednak są rzeczy, które uważasz, że powinny pójść lepiej?

Jan Matuszyński: Z filmami to jest tak, że nad filmem się pracuje przez pewien czas, a w potem trzeba go skończyć, czyli formalnie porzucić, bo zawsze jest ta data, kiedy trzeba zamknąć temat. Ja akurat miałem dosyć dobre warunki produkcyjne i mogłem spokojnie go dopracować. Staram się też tego nie osądzać, bo nie od tego jestem, fajnie że film tak ładnie poszedł - mamy nagrodę Festiwalu w Gdyni i ponad pół miliona widzów, co dla takiego filmu to jest napewno bardzo dobry wynik. Dla mnie jako dla twórcy, najważniejsze jest to, żeby film zobaczyło jak najwięcej osób, a w tym przypadku to się spełniło bardziej niż się spodziewaliśmy.

M.S: Jakie jest Twoje podejście do filmu, jako do sztuki. Czy film powinien starać się skłaniać do refleksji, czy raczej taka forma - sztuki dla sztuki, jest ci bliższa. Żeby film był przede wszystkim formą artystyczną?

JM: Ja nie wiem, czy można tak to sformułować. Mnie interesuje robienie filmów jako komunikacji - wielopiętrowej i wielopoziomowej. Jest mi bardzo miło, gdy słyszę od wielu osób, które obejrzały “Ostatnia Rodzinę”, że nie tylko gratulują ale i dziękują, bo to znaczy, że film coś w nich zmienił, co jest dla mnie jako dla twórcy, bardzo ważne. Pamiętam jak będąc w liceum, spędziłem parę tygodni w Paryżu i tam miałem okazję zobaczyć w kinie - tak jak się powinno oglądać - bo w Polsce nie można było wtedy tego normalnie zobaczyć, taką klasykę jak: “Taksówkarza”, “Czas Apokalipsy” czy wiele innych filmów. I pamiętam jak wielkie wrażenie na mnie te produkcje zrobiły i jak bardzo zostały mi w głowie. I kiedy słyszę, że “Ostatnia Rodzina” u wielu osób, powoduje podobne odczucia to jest mi niezmiernie miło, szczególnie jeśli to są osoby związane ze środowiskiem, do których się lata temu aspirowało i postrzegało tak “za mgłą”. A teraz ten film mi umożliwił, aby w to środowisko wejść i stać się równorzędnym partnerem do rozmów z wieloma, których ceniłem i cenię. To jest super w tym wszystkim.

MS: Miło jest zobaczyć u ludzi, to co samemu czuło się, będąc młodym i oglądając inspirujące Cię filmy.

JM: Ostatnio był taki panel dotyczący “Ojca Chrzestnego”, po którym razem z żoną, obejrzeliśmy ponownie jedynkę oraz dwójkę i mieliśmy wiele fantastycznych rozmów, których pewnie wcześniej byśmy nie podjęli. Bo fajnie się do filmów wraca w różnych momentach swojego życia, bo różne rzeczy się w nich zauważa. Ja mam taką drogę najbardziej chyba wyrazistą, to jest przypadek “Pulp Fiction”, który dla mnie był bardzo wyjątkowym filmem, bo zobaczyłem go w kinie jako dziesięciolatek, wręcz zaciągnąłem na niego swoich rodziców. Pani w kasie miała duże wątpliwości czy mnie wpuścić, natomiast ja wtedy pierwszy raz zobaczyłem ten film, potem znowu w liceum, na studiach, a parę lat temu kupiłem go sobie na Blu-Ray i za każdym razem ten film mi się szalenie podoba, ale też zupełnie inaczej go odbieram i to jest ta taka forma dialogu z tymi filmami. Dobre kino to takie, do którego można wrócić, fajnie jest mieć je na półce i sięgać, ale niestety mamy takie czasy, że ten efekt materialny gdzieś zanika, poprzez wszystkie platformy Netflix, HBO GO etc. Ja natomiast jestem przywiązany żeby mieć wydanie, najlepiej jakieś fajne, wypasione, kolekcjonerskie. Mam z tego taką radochę zawodową - chociaż nie mam na to za bardzo czasu niestety - posiadam np. specjalne wydanie “Łowcy Androidów”, gdzie jest pięć wersji montażowych i to jest super, żeby posłuchać też komentarzy twórców, które są często nagrane na takich wydaniach.

MS: Tak, te wszyscy kuliscy z backstage’u…

JM: To też między innymi dlatego, my walczyliśmy o to, żeby “Ostatnia Rodzina” była fajnie wydana, ja jestem bardzo dumny z tego że film wyszedł na DVD, Blu-Rayu i w edycji kolekcjonerskiej. Też dzięki Universalowi wyszła ścieżka dźwiękowa z filmu i też wydali, co jest super sprawą, edycję kolekcjonerską na winylu. To jest takie duże pudło, już mega wypasione, natomiast dla mnie to było ważne, ponieważ muzyka w “Ostatniej Rodzinie” - o której się w sumie, nie tak dużo mówi, jak się powinno przy okazji tego filmu, bo się raczej wszyscy skupiają na aktorach, scenariuszu  - była dla nas szalenie ważna i to że Universal Music Polska wszedł w koprodukcję i wydał właśnie te wydania muzyczne, było dla mnie bardzo istotne. Bo koniec końców, ja też staram się patrzeć na to jako odbiorca, bo na początku też byłem widzem, dopiero później zacząłem robić filmy.

MS: To potrafisz jeszcze oglądając jakiś film, tak całkowicie "odciąć się" od bycia reżyserem i po prostu czerpać z tego radość, czy jednak zawsze oglądając teraz film patrzysz na te aspekty filmowe, technicze etc.?

JM: Zawsze się nad czymś tam zastanawiam, ale jeżeli film jest naprawde dobry i za przeproszeniem - ciągnie - no to w to wchodzę, jak np. ostatnio oglądałem “Arrival”, albo jak wracam do “Grand Budapest Hotel”, który jest absolutnym arcydziełem, dla mnie po prostu petarda. Też z takich ostatnich to na pewno “Milczenie” Scorsese'ego, który był moim zdaniem strasznie niedocenionym filmem.

MS: Właśnie, raptem jedna nominacja do Oscara, za zdjęcia i…

JM: Chyba tylko za zdjęcia, no nie wiem, ja bardzo sobie cenię Scorsese'ego, jego filmy to są dla mnie takie bardzo mocne wyznaczniki i często do nich wracam np. do wspomnianego “Taksówkarza” właśnie. Ale nie tylko fabuły, ja też lubię jego dokumenty muzyczne - zrobił fantastyczny dokument o Bobie Dylanie("No Direction Home"), George'u Harrisonie("Living in material world"), bardzo też lubię ten quasi-dokument o Rolling Stonse’ach “Shine a light”, to są bardzo interesujące rzeczy.

MS: Tak na koniec - czy chcesz żeby twój kolejny film był w klimatach “Ostatniej Rodziny” tzn. mocny dramat skłaniający do refleksji, czy raczej coś - może nie luźnego, bo to złe słowo - ale takiego w innych klimatach?

JM: Wiesz co, ja nie chcę robić jakichś pierdół, półśrodków - ja mam bardzo duży szacunek do widza i nie chce marnować jego czasu, a druga rzecz, na pewno nie będę chciał zrobić drugiego takiego filmu jak “Ostatnia Rodzina”, bo już ta sprawa jest gdzieś tam zamknięta i mi zależy na tym aby każdy film był inny. Dla mnie w tej kwesti odniesieniem jest np. Kubrick, który nigdy się nie zbliżył aby powtórzyć cokolwiek a jednocześnie, jego filmy mają taki kod w środku, bardzo mocny czynnik spajający. Punkt wspólny.

MS: Dzięki za rozmowę.

 

 
Rozmowę przeprowadził Mateusz Słowik.

 

Drukuj
0 Komentarze
}

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Przeczytaj rowzniez

  • Kultura
Wielkimi krokami zbliża się jeden z najbardziej wyczekiwanych letnich festiwali w Polsce. 4 sierpnia Katowice zostaną, jak co roku, sercem muzyki alternatywnej. Co tym razem oferuje nam OFF Festiwal?
Na 12. edycji OFF Festivalu w Dolinie Trzech Stawów pojawią się m.in. PJ Harvey, Feist, Swans, Shellac, Talib Kweli Live, Beak>, The Black Madonna i Jessy Lanza, a Polskę reprezentować będą m.in.
Wywiad z Ablem Korzeniowskim podczas Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie.
Wywiad z Bartłomiejem Topą zrealizowany podczas Netia Off Camera.
  • Kultura
Podsumowanie festiwalowych aktywności podczas Netia Off Camera!
  • Kultura
Wywiad z Dawidem Ogrodnikiem w ramach Festiwalu Netia Off Camera 2017.
  • Impreza
Przedstawiamy pełny line-up Drive Stage - sceny dzikiej, roztańczonej i wolnej z rozbrajającymi zespołami z różnych zakątków świata!