Wywiad z Ablem Korzeniowskim

fot. Festiwal Muzyki Filmowej

Abel Korzeniowski - kompozytor, autor muzyki do takich hollywoodzkich produkcji jak: “Zwierzęta Nocy”, “Samotny Mężczyzna” czy serialu “Dom Grozy”. Laureat “Złotych Lwów” w Gdyni, dwukrotnie nominowany do “Złotych Globów” oraz trzykrotnie do nagrody “Emmy”. Główny gość 10 edycji Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie.

 

Mateusz Słowik: Czy zauważył Pan u siebie inne podejście do sztuki na przestrzeni lat? Czy zmienia się coś w artyście, po odniesieniu sukcesu? Czy obecny stan rzeczy, różni się od tego, który pan sobie wyobrażał myśląc o sukcesie?

Abel Korzeniowski: Artystycznie nic się nie zmieniło, nadal tak jak wcześniej muzyka jest dla mnie jednym z języków naszej kultury, czego cechą charakterystyczną jest bezpośredni przekaz emocji i z tego względu nie jest ona uniwersalnym językiem, jest ograniczona do języka naszej kultury, tego jestem osobiście pewien. Najlepiej rozumiemy muzykę kultury, w której się wychowaliśmy, czytamy jej kody, odniesienia i ona jest nam najbardziej bliska. I to wszystko się nie zmieniło. Zmieniło się natomiast podejście do kariery, jako do tego, co ode mnie jako kompozytora zależy, a co nie. Co mogę sam zrobić, a na co mogę tylko liczyć, że się stanie. Po przyjeździe do Hollywood zrozumiałem, że tak naprawdę kompozytorzy nie ścigają się ze sobą, to nie jest konkurencja między nimi. I to, że ja staram się o jakiś film a producenci mają listę kompozytorów, których rozważają i ostatecznie decydują się na któregoś z nich, to nie oznacza wcale, że ja mogłem zrobić coś więcej, aby ten film dostać. Wszystkie takie rzeczy odbywają się w zasadzie poza nami, na poziomie agentów, czasami powodem są ulgi podatkowe w danym kraju - producent potrzebuje zatrudnić kompozytora z konkretnym paszportem, aby dostać ulgę podatkową. Także to są bardzo różne rzeczy i trzeba sobie z tym dać spokój, nie można liczyć na to że nagrody zmienią diametralnie trajektorię naszej kariery, wszystko odbywa się swoim normalnym procesem i jest to naprawdę wynik ciężkiej oraz długotrwałej pracy.

MS: Artysta musi doświadczyć w życiu trudności, by mieć z czego czerpać tworząc swoje dzieła?

AK: Na pewno tak, ale wydaje mi się, że to jest łatwiejsza część, bo kiedy jest nam bardzo ciężko to znajdujemy w sobie dodatkową siłę, aby walczyć i wtedy po prostu próbujemy utrzymać się na powierzchni. To jest bardzo naturalne, bo to nasz instynkt samozachowawczy. Według mnie dużo trudniejsze jest poradzenie sobie z sukcesem, który nam się zdarza. Dlatego, że bardzo często nasze oczekiwania w związku z tym co nam jakiś sukces przyniesie, są nierealistyczne, więc zrozumienie tego co naprawdę nam się udało i zobaczenie tego w perspektywie jest według mnie bardzo, bardzo trudne. I wiele razy mi się to zdarzyło, że np. po sukcesie w Gdyni przy “Dużym Zwierzęciu” czułem się na czubku świata, że nagle wszystkie drzwi się przede mną otworzą, a następny dzień okazało się że nic się generalnie nie zmieniło. Dalej był dzień jak każdy i ciągle nie miałem następnego filmu. Natomiast przyjęcie takiej lekcji było bardzo bolesne, bo spadek z tej euforii z powrotem do rzeczywistości, tzw. “reality check”, jest naprawdę bardzo bolesny i trzeba się go nauczyć. Zawód kompozytora, to nie jest to samo co kariera piosenkarza, który może po jednym singlu wypłynąć i stworzyć swoją karierę. W przypadku kompozytora nie ma takiej możliwości. Jeżeli ja nie mam w swoim dorobku, jakiegoś rodzaju muzyki, to najprawdopodobniej nikt mnie nie weźmie do filmu, który będzie wymagał takiej muzyki. Załóżmy, że chciałbym napisać muzykę do Westernu bo kocham ten gatunek, ale nie miałem wcześniej okazji nic do niego przygotować, więc nie ma znaczenia, że napisałem muzykę “The Single Man” bo to się nijak ma do westernu. Nie ważne ile nagród dostałbym za swój debiut, to następnego dnia w swoim dorobku i tak jeszcze nic nie mam. Chodzi mi o to, że nagrody nie rozwiązują żadnych problemów, które wcześniej istnieją. One mogą pomóc w kreowaniu wizerunku, ale w przypadku muzyki filmowej nie ma w zasadzie takiej możliwości, żeby ta trajektoria kariery zmieniła się w tak gwałtowny sposób, jak w przypadku piosenkarzy lub aktorów.

MS: Jak powinna wyglądać współpraca kompozytora z reżyserem? Chodzi mi o tą wizję filmu, jak powinna się ona uzupełniać w tej relacji?

AK: W moim przypadku, to jest moje główne zadanie - zrozumienie i poczucie wizji reżyserskiej. Zrozumienie każdej sceny i zobaczenie jej oczami reżysera, w ten sam sposób, w tym samym świetle. Bardzo różnie każdy z nas może interpretować sceny, szczególnie kiedy film nie jest skończony i nie wszystkie elementy są jeszcze połączone razem. Ale w tym nie ma nic złego, że ja coś mogłem odebrać inaczej. Chodzi tylko o to, żeby móc się dostosować, włączyć ten element empatii, gdy np. nasze rozumienie sceny różni się, abym mógł przeskoczyć z mojego punktu widzenia do reżysera.

MS: Wspomnieliśmy wcześniej, że nagrody niewiele zmieniają. Z czego w takim razie powinien czerpać kompozytor, artysta?

AK: Dla mnie największą inspiracją jest sam obraz, to co on wydobywa z ludzi, bo możliwość oglądania emocji ludzkich w powiększeniu, to jest moja główna inspiracja przy pisaniu filmów. Natomiast największą radością w mojej pracy jest kontakt z widownią, szczególnie kiedy mogę zaprezentować moją muzykę osobiście - na koncercie czy przy spotkaniu z publicznością. To jest dla mnie największa nagroda, kiedy mogę usłyszeć odzew ludzi  i to mnie szalenie napędza.

MS: Na zakończenie - jak powrót do Krakowa? Co się panu najbardziej podobało na festiwalu?

AK: Jest pięknie, jestem zachwycony tym jak Kraków się rozwija, jak powstają nowe miejsca gdzie kultura może kwitnąć. To wszystko bardzo optymistycznie wygląda, jeśli chodzi o przyszłość.

MS: To prawda, dziękuje Panu za rozmowę!

 

Wywiad przeprowadził Mateusz Słowik

 

 

Drukuj
0 Komentarze
}

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Przeczytaj rowzniez

  • Kultura
Wielkimi krokami zbliża się jeden z najbardziej wyczekiwanych letnich festiwali w Polsce. 4 sierpnia Katowice zostaną, jak co roku, sercem muzyki alternatywnej. Co tym razem oferuje nam OFF Festiwal?
Na 12. edycji OFF Festivalu w Dolinie Trzech Stawów pojawią się m.in. PJ Harvey, Feist, Swans, Shellac, Talib Kweli Live, Beak>, The Black Madonna i Jessy Lanza, a Polskę reprezentować będą m.in.
Wywiad z Bartłomiejem Topą zrealizowany podczas Netia Off Camera.
  • Kultura
Wywiad z Janem Matuszyńskim, reżyserem "Ostatniej Rodziny" w ramach festiwalu Netia Off Camera
  • Kultura
Podsumowanie festiwalowych aktywności podczas Netia Off Camera!
  • Kultura
Wywiad z Dawidem Ogrodnikiem w ramach Festiwalu Netia Off Camera 2017.
  • Impreza
Przedstawiamy pełny line-up Drive Stage - sceny dzikiej, roztańczonej i wolnej z rozbrajającymi zespołami z różnych zakątków świata!